Koniec sezonu? Dla Scandinavia/Skippi 650 sezon trwa cały rok!

Trzeciego grudnia spotkaliśmy się nad zalewem Rybnickim, gdzie ścigaliśmy się na pierwszych Śląskich Regatach Barbórkowych. Sobotni poranek przywitał nas pełnym zachmurzeniem, temperaturą w okolicy 0 stopni i wiatrem umożliwiającym przeprowadzenie zawodów

Śląskie Regaty Barbórkowe
Formuła regat przewidywała rozegranie 8 przesiadkowych wyścigów. Ścigaliśmy się na dostarczonych przez organizatora MT Partners czterech jednakowych jachtach Skippi 650 w wersji meczowej.

Zespół „Skippi Kontra” złożony z członków trzech załóg – Kontra, Johnny Black i Volvo Ocean Race – dzielnie bronił honoru klasy w starciu z czołowymi zawodnikami regat meczowych, ligi regatowej i klasy Omega. Łącznie na kresce stawiło się 8 załóg.

Po rozlosowaniu numerów startowych i odprawie sterników, około godziny 12:00 ruszył pierwszy wyścig. Wygrał go Szymon Szymik z Adamem Kominkiem i Oskarem Ślezioną pokazując kto będzie tu rozdawał karty.

Zespół „Skippi Kontra” rozpoczął od wyścigu numer 2, w którym po raz pierwszy znaleźliśmy się razem na jednym jachcie. Musieliśmy potraktować go treningowo, co przepłaciliśmy zasłużonym czwartym miejscem, ustępując pola świetnie dysponowanym Radkowi Jamrozowi oraz Szymkowi Jabłkowskiemu i Darkowi Bałazemu.

Przesiadka na kolejny jacht, start wyszedł odrobinę lepiej, blisko statku, z niewielką stratą do Szymona Szymika. Jednak po szeregu niewymuszonych błędów, w szczególności dotyczących wyboru niekorzystnej strony, gdzie nie załapaliśmy się na tramwaj do górnej boi, nie obroniliśmy drugiej pozycji, znów ulegając Darkowi, jak się później okazało – czarnemu koniowi regat.

W wyścigu nr 4 Szymek „Jabłko” Jabłkowski z dziewczynami oraz Radek Jamróz nie dali szans Grześkowi Niemczykowi i Kubie Midorowi, umacniając się w czubie stawki. My w tym czasie obserwowaliśmy wszystko z brzegu na przerwie przy kwaśnicy i „barszczyku”.

Wyścig piąty i znów ścigamy się z dwoma Szymonami. Fatalny układ na starcie powoduje że Szymek „Jabłko” Jabłkowski niemal wbija nas w statek, a ja zamiast przeczekać w linii wiatru, ratuję się pełnym obrotem i mamy na starcie 10 sekund straty. Do tego jeszcze kilka nerwowych ruchów i kończymy tak jak zaczęliśmy. Pierwszy Szymon, drugi Szymek.

W szóstym starciu Darek Bałazy staje na wysokości zadania, a z wyśmienitej strony pokazuje się Grzesiek Niemczyk, wyprzedzający Radka.

Wyścig siódmy. Wiatr chwilowo się odkręcił. Zmiana strategii startowej. Planowo startujemy przy pinie i wychodzimy pierwsi ze startu. Odkładamy się na lewy hals i ciągniemy go trochę za daleko znów wysiadając ze strefy silniejszego wiatru na środku trasy. Lądujemy za Szymonem. Przyzwoita druga halsówka daje nam ostre starcie z Radkiem na górnym znaku, my na wewnętrznej. Radek nie daje nam miejsca, uderzamy w Radka i w boję. Składamy protest i z uwagi na spotkanie z boją od razu kręcimy 360 z na wpół postawionym genakerem. Sędziujący z wody Maciej Cylupa rozstrzyga protest na naszą korzyść i nakłada karę na Radka. Znów się niemal zrównujemy, jednak dzięki genialnej pracy Wawerka na genakerze i Wilana na grocie dajemy radę przejechać Radka po zawietrznej i wieziemy go do layline. Szybka rufa i pierwsi wchodzimy na dolny znak. Jednak okazuje się, że z jakiegoś powodu jedziemy zbyt tępo. Przedwczesna decyzja o zwrocie powoduje, że idziemy kursem poniżej pinu, a Radek zarabia wysokość i zaczyna kontrolować sytuację. On również odłożył się zbyt wcześnie, zamiast jechać bliżej statku komisji, celuje w połowę linii mety. My widząc, że do pinu jest zbyt daleko, a odległość od konkurenta niewielka, podejmujemy desperacką decyzję o zwrocie na lewy hals i dociągnięcie do mety. W międzyczasie nadjeżdża Radek krzykiem domagający się pierwszeństwa drogi. Odkładamy się na prawy i dojeżdżamy do mety. Tym razem mieliśmy trochę więcej szczęścia i wygrywamy (a raczej przypływamy jako drudzy za Szymonem Szymikiem).

Szczerze przyznaję, że zmarznięty nie daję rady śledzić ósmego wyścigu, rozgrywanego po krótkiej przerwie poświęconej na upamiętnienie ofiar niedawnego wypadku w kopalni Rudna.

Z kronikarskiej rzetelności wspomnę tylko, że pierwszy dopływa Jabłko, a drugi Kuba Midor mieszając trochę w dole tabeli.

Słońce dość szybko zaszło nie dając szans na rozegranie drugiej rundy. Organizatorzy ogłaszają wyniki, a resztę wieczoru spędzamy na wspólnych rozmowach.

Okazuje się, że trochę za dużo (3 razy) ścigaliśmy się ze zwycięzcami regat, natomiast z Grześkiem Niemczykiem, Kubą Midorem i Kasią Szwankowską tylko po jednym razie. Pewnie miało to wpływ na naszą pozycję, jednak popełnione przez nas błędy były główną przyczyną naszej porażki. Była to dla nas kolejna lekcja. Z drugiej strony punktacja wyjątkowo wyrównana. Między miejscem 3 a 7 tylko 4 punkty.

Gratulacje dla zwycięzców!

Zimowe wieczory należałoby poświęcić na ćwiczenia na sucho. Trzeba przerobić raz jeszcze pewne kwestie techniczne i taktyczne.

Do zobaczenia na wodzie, mam nadzieję że przerwa nie będzie długa.

Michał „Palacz” Pałasz

PS: Wielkie podziękowania dla moich załogantów – Piotra „Wawerka” Wawrzewskiego i Michała „Wilana” Wilanowskiego. Dzięki za naukę, za fatygę i za znakomite towarzystwo!

Autorem zdjęć jest Wera Chodanionek. Dziękujemy! Wicej zdjęć w galerii.

Warto też zajrzeć do artykułów:

Śląskie Regaty Barbórkowe
Nowiny
Śląskie Regaty Barbórkowe
Żagle
Business Traveller
Business Traveller